
Babayaga Ojo! 
Jakiś czas temu, całkowicie przez przypadek zostałam wokalistką punkrockowego zespołu Babayaga Ojo :) Przyznam szczerze, że zawsze marzyły mi się występy na scenie, z kapela grająca "cięższe klimaty" jednak nigdy nie przypuszczałam, iż to marzenie może zostać zrealizowane. Byłam przekonana, że nie dysponuje odpowiednimi warunkami!!!
Przy okazji imprezy urodzinowej Pana Szarego, zagrała właśnie Babayaga! Padł pomysł bym zaśpiewała 1 kawałek... wybrałam "System"... Po tym zdarzeniu coś zaczęło się dziać... Na początku myślałam, że panowie z bandu się zgrywają - jednak ich namowy bym spróbowała swych sił w kapeli nie milkły...
Tak więc przyjechałam do Poznania na próbę... Początki były MASAKRYCZNE (dalej jest masakra ale już nie aż tak wielka)... jednak postęp jest widoczny z próby na próbę...
Zagraliśmy już nawet jeden koncert - we Wrześni w sierpniu 2009... Po tej imprezie panowie z kapeli (Dziara - gitara, Kostek - perkusja, Kóbeł - bas, [kolejność alfabetyczna]) stwierdzili, że powinnam zasilić ich szeregi! Od razu podkreślili, iż pracy przede mną od groma, co jednak nie przestraszyło mnie wcale, ponieważ nie boję się wyzwań - szczególnie gdy w grę wchodzi zrealizowanie marzenia!
Od koncertu we Wrześni nie graliśmy już przed publicznością, a to dlatego że szykujemy materiał na maxi singla! Już niebawem będzie można zapoznać się z efektami naszej pracy. Zaraz po studio zaczynają się koncerty - na początek koncert w Klubie "U Bazyla" w Poznaniu - 3 października 2009! Zapraszam oczywiście wszystkich serdecznie!!!
Będę Was informować o postępach, koncertach itp. Tymczasem zapraszam na naszą stronę i MySpace! Pozdrawiam gorąco!
22.08.2009 - Koncert! 
Dnia 22.08.2009 r. w klubie NO MERCY (WARSZAWA ul.BEMA 65) odbędzie się 100% PURE PSYCHOBILLY koncert - mecz towarzyski Ukraina - Polska. Żadnego pedalstwa, płaczy, lamentów, umizgów, tylko konkretne psychobilly i patologia do rana!
Chwile wytchnienia dla mięczaków dadzą DJ-e (reszta informacji na plakacie), a impreze uświetni Duma Śląska, kobieta z pierwszych stron gazet Jaśnie wielmożna Pani Dobrodziejka AnnaChwalebna numer siedem Polska!!!
Celem imprezy jest integracja polskich fanów i słuchaczy rock'n'rolla i gatunków okolicznych z bratami ze wschodu, którzy mają swoje konkretne podejście do tematu, a ponadto kulturowa i alkoholowo-zabawowa.
Poison Bar to psychobillowe trio z Kijowa, którego zasadą jest nie przejmować się zasadami i grać mocne psychobilly przyprawione co nieco pokrewnymi gatunkami, czyli punkiem, rockabilly i coutry. Klasyczny zestaw instrumentów: kontrabas, perka i gitara.
http://www.myspace.com/thepoisonbar
Mystification z Żytomierza to obecnie jedna z najdłużej działających, bo od 2002 roku, grup psychobilly z Ukrainy. Z elektrycznym basem ich brzemienie z pewnością ma mocne punkowe korzenie, a gitarzysta nie boi się zahaczać o surfowe klimaty - jednym słowem do przodu, ale bez monotonni.
http://www.myspace.com/mystificationua
De Tazsos to psychobillowy ukłon wobec twórczości grupy Siekiera. Muzycy polskiego pochodzenia, obecnie zatrudnieni w zespole towarzyszącym Madonnie na jej europejskiej trasie, chcą wykorzystać sytuację i po bemowskim koncercie z gwiazdą zostaną przez kilka dni w Warszawie, by zagrać dla starej publiczności.
http://www.myspace.com/tazsos
The Kolt to solowy wykonawca w czterech odsłonach, który nagrał trzy płyty, wypijając dwa litry gorzały zagryzając jednym kilogramem mandarynek. Wynajął muzyków sesyjnych - Zombiak, Arczi, Pleban, Troll - którzy odpierdalają za niego czarną robote na koncertach (znakomitych ja wam mówie!).
http://www.myspace.com/thekolt

ZAPRASZAM MEGA MOCNO!! WARTO!!
05.08.2009
Samce są głupie. 
Do napisania tekstu sprowokował mnie dnia 20 maja 2009 około godziny 11 przed południem, samiec-idiota. Tekst nie ma na celu obrażenia samców. Przeczytaj uważnie a dojdziesz do wniosku, że wg mnie tylko 10% samców - jest samcami-idiotami. Z czego 70% to pospolici samce -idioci, a 30% to tajni samce-idioci.
Wniosek: na każdą setkę samców 90% to normalni samce (90 sztuk), 7% to pospolici samce-idioci (7 sztuk), a 3% to tajni samce-idioci (3 sztuki). Pisanie jest moim sposobem na odreagowanie. Tekst jest napisany żartobliwie (dla rozluźnienia atmosfery) - wszystko to jednak nie zmienia faktu, że wychodzę z założenia że idioci są wśród nas, w wyżej wymienionych proporcjach.
Czy ktoś z Was miał kiedykolwiek do czynienia z głupim samcem? Oczywiście ze tak! Pytanie brzmi jak często się to zdarza? U mnie średnio 1- 2 razy w tygodniu... Z tym, że bardzo uważnie dobieram sobie towarzystwo do dyskusji, spotkań imprez itp.... ...ten 1-2 przypadki to samce, które sie przybłąkują niewiadomo skąd... Pytam, ponieważ chciałabym wiedzieć, jaki jest procent głupich samców w naszym społeczeństwie... Według obliczeń na moim przykładzie wynika, że co roku spotykam od 52 do 104 samców-idiotów (+/-20) - spotykam mnóstwo ludzi, więc te 104 to jakieś, 2% czyli nie ma źle.... Jednak obawiam się, że może być więcej, ponieważ naprawdę bardzo starannie dobieram towarzystwo... Nie mam obowiązku rozmawiać z wszystkimi (nie wymaga tego ode mnie praca ani nic innego).... Gdybym brała pod uwagę ilość samców-idiotów, których z góry skreślam, bo widzę, ze to plebs, motłoch i pospólstwo wyniki były by juz nieco gorsze... Wraz ze wzrostem osób dopuszczonych do dyskusji wzrosłaby automatycznie ilość samców-idiotów do pułapu około 10%!! Wychodzi na to, ze na każdą setkę samców 10 to idioci!! A w skupisku samców liczącym 1000 osobników to az 100 idiotów!! Czy to dużo?
Należy jeszcze się zastanowić, jakie zachowania kwalifikują samca do grupy idiotów. Według mojej normy jest sporo cech, które mogą świadczyć o tym, że dany samiec nadaje sie co najwyzej do uboju lub w przypadkach mniej skrajnych do kopania rowów (pod kontrolą by czegoś nie popsuł np. łopaty tudzież kilofa). Głównymi cechami samców-idiotów w moim odczuciu, sa następujące syndromy:
syndrom powiatowego cassanowy - czyli samce, które uważają się za bożyszcza kobiet i w swoim mniemaniu sa na tyle boscy, iż mogą bezkarnie i bezuprzedzenia narzucać się kobietom, nawet takim, które widzą pierwszy raz na oczy - przeświadczeni o swojej boskości dopuszczają się czynów mniej lub bardziej lubieżnych (po natężeniu działań określa sie czy samiec nadaje się do uboju czy też do prac w polu lub/i kopania rowów). Najczęściej, gdy dochodzi do spotkania takiego samca z kobietą, która zna swoją wartość, samce-idioci są mocno zdezorientowani, oburzeni, rozgoryczeni i zbulwersowani bardzo stanowczym odrzuceniem ze strony kobiety. Czują się potraktowani niesprawiedliwie, zazwyczaj cierpi na tym ich duma a winy doszukują się oczywiście w kobiecie.
Syndrom ofiary - jest to bardzo wygodna pozycja, w której samce-idioci czują się jak w swoim żywiole - permanentne użalanie się nad sobą i szukanie pocieszycielki stanowi dla nich cel życia. Czują się jednak niepocieszeni, gdy jakaś kobieta wprost wytyka im ich nieporadność, słabość i brak perspektyw, w takich chwilach są zdolni do wstrzymania awantur i dantejskich scen w obronie swojego przerośniętego ego. Gdy mądra kobieta odpuszcza temat samiec-idiota uspokaja się i wraca na doskonale sobie znany poziom ofiary i kontynuuje poszukiwania naiwnej pocieszycielki.
Syndrom wiejskiego mędrca - to jedna z gorszych grup - jedna z tych, których nie lubię najbardziej. Są to jednostki, których IQ jest 2 cyfrowe, jednak kreują się na byty iście oświecone. Z reguły niczego nie czytają, ale o wszystkim mają z góry wyrobione zdanie. Podobnie jak ofiary, w obronie własnych RACJI sa w stanie doprowadzać do awantur i nieprzyjemnych sytuacji. Cechą tej grupy samców jest również przeświadczenie, że wiedzą wszystko i na każdy temat - chociaż w dupie byli i gówno widzieli - potrafią się kłócić (nawet długo po odejściu znudzonej i zgorszonej oponentki) i bezsensownie argumentować swoje idiotyzmy nawet, jeśli rozmawiali z osobą, ktora danej kwestii poświęca całe życie. Cechuje ich też tzw wyimaginowana chłonność umysłu: próbują wmówić specjaliście w danej dziedzinie, że sie myli, i choć on sam nie ma tak jak oponent 40 letniego stażu to jednak przez ostatnie 3 dni dużo sie nauczył....
Syndrom księciunia - czyli chłopcy z bogatych domów, którzy przepuszczają banknoty NBP swoich rodziców. Z reguły mają kiepski gust, to też pomimo faktu, iż noszą drogie ubrania wyglądają jak ciul z okna! Lubią obnosić się z kasą, dlatego permanentne w godzinach szczytu, niby przypadkiem sprawdzają w bankomacie stan konta tak by inni widzieli. Kupują samochody klasy średniej (do 1,6 litra max) i na najbliższych stacjach benzynowych doprawiają im spojlery (wszystkie jakie stacja posiada w asortymencie), oprócz tego inwestują w niebieskie diody, futerko na kierownice, wunderbauma i płytę zespołu WEEKEND (czasem oklejają auto tribalami).
Syndrom strongmena - są to zazwyczaj samce z prowincji, którzy za młodu byli bici i poniewierani. Traumatyczne przeżycia z kiepskiego dzieciństwa przekładają się na ich teraźniejszość i przyszłość. Kupują tanie koksy ze wschodu i wierząc w sukces chodzą na siłownię, którą chwilę wcześniej urządzili sobie w piwnicy. Na ścianie wieszają plakat Arnolda Szwarcenegera, który ma symbolizować ich wzorzec ostateczny czyli "tak będę wyglądał za 2 miesiące" i plakat roznegliżowanej Pameli Anderson (sprzed 20 lat), która jest symbolem kobiety idealnej, która z całą pewnością zostanie nową mamusią samca-idioty, gdy ten tylko będzie wyglądał jak Arnold (czyli za 2 miesiące).
syndrom MiamiInk - czyli samce-idioci fundujący sobie smoka z henny na przedramieniu. Co odważniejsi deprymują mnie czasem swoją obecnością i przychodzą na "zajebistego tribala" na ramie "ale nie za dużego, tak by za koszulki tylko trochę wystawał"... Najczęściej robią to oczywiście latem - bo wtedy łatwiej jest to wyeksponować. Po zrobieniu wymarzonego tribala bez zbędnego dbania o tatuaż ubierają koszulki na ramiączkach i dumnie spacerują pod remizą lub jadą nad pobliskie bagienko gdzie pluskają się w wodzie, albo idą na disko gdzie w dość specyficzny sposób (tak żeby wszyscy widzieli) wdzięcznie sobie pląsają. Po jakimś czasie wracają i płaczą "ja o to dbałem, smarowałem - a to mi wyszło - nie przyjęło sie - poprawicie??!!"
Grup jest oczywiście zdecydowanie więcej. Jednak te przykłady są najbardziej typowe i jak dla mnie najbardziej denerwujące. Wydawałoby się, że ten dramat ma jakieś granice, niestety jednak zdarza się, że jeden samiec może być jednocześnie w kilku grupach na raz... Mając do czynienia z samcem-idiotom normalne jest poczucie wszechogarniającej nędzy. Obcując z osobnikami tego rodzaju, możemy odczuwać dyskomfort, wzrost ciśnienia krwi, temperatury ciała. Zdarzają się również wymioty i konwulsje. Zrozumiały jest też nagły brak elokwencji, który jednak nie jest spowodowany brakami w naszym wykształceniu, działają tu mechanizmy obronne, które mają za zadanie zablokowanie przepływu informacji w kierunku samca-idioty. Mechanizmy te włączają się automatycznie przy zetknięciu z wadliwym osobnikiem. Bywa, iż samiec-idiota swoimi durnymi teoriami, tępym spojrzeniem i dowcipem wzbudza żal, lub agresje. Wszystkie te uczucia są normalne. Jeśli przez przypadek znajdziemy się w tak niesprzyjającym otoczeniu, powinniśmy jak najszybciej oddalić się z pola rażenia. Najeży pamiętać, że głupota samca-idioty nie jest zaraźliwa, jednak długotrwałe przebywanie w jego towarzystwie może skutkować nieodwracalnymi uszczerbkami na zdrowiu a w skrajnych przypadkach nawet śmiercią!
Jak możemy się bronić? Jak zapobiegać skutkom spotkań z samcami-idiotami? Najlepsza na wszystko jest profilaktyka - czyli szereg działań mający na celu niwelowanie zagrożenia spotkania samca-idioty. Jest to niewątpliwie trudne, ponieważ nie zawsze aparycja zdradza nam z jakim samcem mamy do czynienia. W 70% przypadków jednak, wyraz twarzy może dawać niepokojące sygnały, w takiej sytuacji należy być przygotowanym do ucieczki - najlepiej wcześniej rozejrzeć się po okolicy i obrać sobie jak najwygodniejszą trasę ewentualnej ewakuacji . Jeśli trafimy na tzw. tajnych samców-idiotów - czyli na pozostałe 30% samców-idiotów, których aparycja nie zdradza syndromów głupoty, należy zachować ostrożność. Zawsze przy spotkaniu z samcem (czy to normalnym, czy samcem-idiotom) należy być czujnym, ponieważ niektóre grupy samców-idiotów doskonale się maskują, czasem rozpoznanie ich w tłumie może potrwać miesiące a nawet lata! Najgorszą rzeczą w świecie jest powiązanie własnego życia z życiem samca-idioty! Niestety przypadki takie nie są odosobnione. Co roku wiele kobiet spotyka przykra niespodzianka, gdy nagle zdają sobie sprawę, iż ich samiec domowy zaczyna zdradzać cechy samców-idiotów. Niekiedy jest to chwilowa słabość samca normalnego, najczęściej jednak mamy do czynienia z samcem-idiotą, w takich przypadkach wskazana jest separacja lub nawet rozwód. Jeśli w czasie posiadania w domu samca-idioty doszło do przyjścia na świat młodych osobników, należy poczynić wszelkie kroki by młode nie były narażone na tzw. głupotę wtórną! W tym celu należy ograniczać do minimum kontakt z upośledzoną jednostką, dodatkowo poświęcając potomstwu więcej czasu (przede wszystkim na czytaniu, łamigłówkach, zagadkach itp.) Choć genetyka nie zna pojęcia "litość", poprzez odpowiednie procesy wychowawcze, możemy zniwelować zgubny wpływ puli genowej samca-idioty u młodych.
Pisząc ten tekst nie myślałam, że wstawię go na stronę, zazwyczaj teksty typu "ujście emocji" lądują na dnie szuflady. Nie pisałam go oczywiście CAŁKIEM poważnie - cenię sobie męskie towarzystwo, nawet bardziej niż kobiece. Choć w sumie w moim życiu jak na razie więcej jest kochanych pań niż panów. Pozdrawiam wszystkich niezależnie od płci, wyznania, rasy, orientacji seksualnej, stanu majątkowego itp.
Tattoo Fest 2009. Zaproszenie. 
W tym roku, już po raz 4 odbędzie się wielkie święto dla ludzi, ktorzy kochają tatuaże! W Krakowie w dniach 13 i 14 czerwca znów będziemy mogli wziąść udział w Tattoo Feście. Według mnie jest to najlepsza tego typu impreza w naszym kraju i w Europie środkowo-wschodniej. Oprócz wielu atrakcji, konwencja może się pochwalić cudowną atmosferą i świetną organizacją. W tym roku organizatorzy jak zwykle podnieśli sobie poprzeczkę, także możemy się spodziewać mega udanego weekendu! Pierwszą zmianą jest nowe miejsce - w tym roku Tattoo Fest odbędzie się w większym budynku (przy ulicy Klimeckiego 14 w Krakowie, Centrum Targowe "Chemobudowa"). Możemy się spodziewać wielu zacnych gości z kraju jak i ze świata, artyści tłumnie zapowiadają swoje przybycie, co bardzo mnie cieszy! Jak zwykle pojawią się równiez stoiska ze sprzętem do tatuowania, sklepiki z odziezą alternatywną, mistrzowie alternatywnych fryzur itp. Organizatorzy zaplanowali sporo konkursów dla artystów zajmujących się tatuażem - po zapoznaniu się z listą gości, mogę stwierdzić, że walka o nagrody będzie zacięta! Oprócz tego wszystkiego możemy się spodziewać wielu atrakcji, miedzy innymi występu fińskiej grupy Bobo's Loco Carneval (niech Wam się nie wydaje że to jakaś rockowa kapela - to coś innego i mega ostrego!) Organizatorami WASZEGO NAJLEPSZEGO w tym roku weekendu są moi cudowni znajomi-kultowcy czyli Radek, Ania i Ola!
Zapraszam wszystkich na Tattoo Fest - ja na pewno się pojawię! Nie daruję sobie takiej immmprezyyyy!!!
Zaczynamy 13 czerwca w sobote o godzinie 10! Dozobaczenia!!

Off Camera 2009. San Sebastian. 
W dniach od 17 do 26 kwietnia odbywał się w Krakowie Międzynarodowy Festiwal Kina Niezależnego "Off Camera". Jest to największy tego typu festiwal w naszym kraju. Nie chcę się rozpisywać na temat całego festiwalu, ponieważ interesowało mnie przede wszystkim to co działo się w poniedziałek 20 kwietnia w Kinie Pauza w Krakowie. Razem z ludźmi ze Studia Filmowego Epilog, oraz przyjaciółmi udaliśmy się wieczorową porą do Kina Pauza. Na dobry początek miłym zaskoczeniem była frekwencja na sali. Zajęliśmy swoje miejsca. Produkcję tę znam doskonale i nieustannie jestem pod jej ogromnym wrażeniem i mocno się z nią identyfikuję. Nie mogę opisać jak wiele dla mnie znaczyło obejrzenie "Nudli" na dużym ekranie, w dodatku w towarzystwie ludzi, którzy je stworzyli! Cały seans trwał około godziny i 10 minut, po zakończeniu projekcji na sali rozległy się brawa, a Darek Nojman i Łukasz Kozak (czyli Studio Filmowe Epilog) zostali poproszeni o udzielenie kilku informacji na temat produkcji. Najważniejszą informacją dla mnie była ta, mówiąca o kontynuacji serii. Panowie rzeczowo odpowiadali na wszystkie pytania, w paru kwestiach nie mogłam się powstrzymać i również zabrałam głos. Myślę, że kolejne odcinki "Nudli" mogą być dla wszystkich wielkim zaskoczeniem, Darek uchylił przede mną rąbka tajemnicy co do kolejnej serii i gwarantuję, że będzie jeszcze lepiej! W tym momencie po raz kolejny pragnę wszystkich zaprosić na stronę poświeconą "Nudlom", oraz na forum Studia Filmowego Epilog - wszystko znajdziecie w zakładce linki.
Nasze przybycie i cały pobyt uświetniało grono wybitnych person! Od południa tego dnia dane mi było obcować z ludźmi o nieprzeciętnych ilorazach inteligencji, z poczuciem humoru i nienaganną kulturą osobistą, a to jest to, co Ania lubi najbardziej! Kilka minut po 12-stej w pociągu relacji Zabrze - Kraków spotkałam Piotrka czyli Zwierza z Nudli, przeszło półtoragodzinna podróż w jego towarzystwie trwała zaledwie chwilę. Uwielbiam podróżować pociągami w wybitnym towarzystwie! W Krakowie juz czekał na nas "komitet powitalny" w składzie Marta i Grzesiu. Parę chwil później podeszliśmy do jednej z krakowskich kawiarenek gdzie umówieni byliśmy z epilogowcami czyli Darkiem i Łukaszem... od tej chwili wszystko co się działo przerosło moje najśmielsze oczekiwania! Odwiedziliśmy kilku znajomych, pochodziliśmy po Krakowie, jednak głównym celem tej wędrówki był Squat San Sebastian czyli dom Marty i Grzesia. Rozwijam tę historię tylko dla tego wątku: Dom Grzesia i Marty to miejsce niezwykle urokliwe, pełne miłości, ciepłe, po prostu z duszą. Jego Historia jest długa i bardzo ciekawa. Squat powstał jak każdy inny z przypadku i potrzeby mieszkania z ludźmi w swoim klimacie, stał się zarazem miejscem tworzenia różnych pomysłów związanych z urzeczywistnianiem tego, co w ludziach siedziało najbardziej twórczego. Jedni zajmowali się tworzeniem obrazów (przeważnie ludzie związani z akademią sztuk pięknych w Krakowie), część zajmowała się fotografią, a inni filmem (to znowu ludzie z filmówki). Przy tak twórczym towarzystwie nie dziwi fakt, że w którymś momencie zorganizowano pierwsze wystawy. Z czasem wystawy te nabrały niezwykłej mocy i zainteresowały ludzi z zewnątrz. Informacje przeniknęły do mediów: prasy i telewizji. Squat San Sebastian okrzyknięto najbardziej twórczym miejscem sztuki alternatywnej w Krakowie.
Powstał film o Squacie, pokazywany był w telewizji regionalnej oraz w kinie "Pod Baranami". W pewnej chwili jednak Squat stał się miejscem spotkań młodzieży "alternatywnej", z tym, że niekoniecznie twórczej, a raczej tej imprezującej (kulturalnie). Niestety Squat nie mógł funkcjonować w ten sposób ze względu na mieszkające tam osoby. W pewnym momencie prawie wszyscy lokatorzy opuścili Squat, wyprowadzając się do nowych mieszkań. Zostało kilka osób, które nie poddały się presji ze strony administracji, co okazało się słusznym działaniem. Nowy właściciel kamienicy nie nalegał na to, by jej mieszkańcy się wyprowadzili, byli wręcz zachwyceni faktem, że tam zostaną. Zaproponował bardzo korzystne warunki zamieszkania. Tym sposobem Grzesiu i Marta opiekują się kamienicą w zamian za możliwość jej zamieszkania.
To oczywiście bardzo skrócona wersja całej historii, jednak chciałam by każda osoba odwiedzającą moją stronę mogła ją poznać. Squat San Sebastian - właśnie w tym cudownym miejscu było nam dane przebywać. Po projekcji "Nudli" w kinie Pauza, nie poszliśmy do hotelu, skorzystaliśmy z gościny Marty i Grzesia. I choć malowała się przed nami wizja porannego powrotu na Śląsk, nie poszliśmy tej nocy spać. Rozmowom nie było końca, a radość i zadowolenie uroczych gospodarzy i zacnych gości biła na kilometr! Z całą pewnością jeszcze się tam spotkamy, bo ten dzień przynajmniej dla mnie - był jednym z najlepszych i na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Jest tylko jedna rzecz, którą chciałabym następnym razem zmienić, byłoby wprost idealnie gdyby wśród nas mógł być też mój Artur! Na pewno go tam pewnego dnia przyprowadzę!
Reasumując: wizyta w Krakowie była bardzo udana, pogoda świetna, miejsce klimatyczne, towarzystwo wybitne, Nudle docenione - misja wykonana!
Serdeczne pozdrowienia dla: Marty, Grzesia, Darka, Łukasza, Piotrka i Pana Józka!

23.04.2009
Nowe Forum - Studio Filmowe Epilog 
Moi drodzy, mam dla Was świetną wiadomość. Bardzo fajnie zareagowaliście na serial animowany "Nudle" Studia Filmowego Epilog. Z przyjemnością czytałam maile i komentarze, w których zachwycaliście się nad formą i treścią serialu, a z jeszcze większą przyjemnością przekazuję je Darkowi (jeden z twórców Nudli). Specjalnie dla fanów Nudli powstało forum Studia Filmowego Epilog, gdzie o Nudlach się gada! Ja już się zapisałam! Juz pierwsze posty napisałam i teraz czekam tam na Was, by móc podzielić się wrażeniami, sugestiami i pomysłami które dotyczą Nudli! Przybywajcie tłumnie, zapisujcie się i piszcie co Wam w duszy gra! Bez Was forum nie będzie się rozwijało! Myślę, że warto przekazać tę informację jak największej liczbie osób... Jeśli zdołamy zebrać sporą ilość ludzi zainteresowanych produkcją, twórcom o wiele łatwiej będzie "walczyć" o możliwość zrobienia nowych odcinków! Tak więc jeszcze raz gorąco zapraszam na NASZE cudowne forum - czekam tam na Was, czekają ludzie ze Studia Epilog, to forum powstało dla Was! Link do Forum zostawiam Wam TUTAJ.
Pozdrawiam serdecznie!
16.04.2009
Hodowla koni fryzyjskich Equus Negrus. Gucio. 
Konie Fryzyjskie, to niewątpliwie jedna z najstarszych ras koni. Są również końmi, które niesamowicie skupiają na sobie wzrok. Ich niezwykła uroda nie pozwala przejść obok siebie obojętnie. W małej miejscowości niedaleko Legnicy, na zielonych pastwiskach malują się sylwetki czarnych koni. Majestatyczne, spokojne, z bystrym spojrzeniem, bujnymi grzywami i ogonami, o pięknym ruchu, nic dziwnego, że są marzeniem i obiektem westchnień wielu ludzi. Hodowla koni fryzyjskich Equus Negrus to najstarsza hodowla tych koni w naszym kraju. Powstała pod koniec ubiegłego stulecia, i od samego początku jest prowadzona z ogromnym zapałem i miłością. Właścicielką hodowli jest Ania, moja bratnia dusza (starsza wersja).
Chciałam podzielić się z Wami moimi przemyśleniami, oraz wspomnieniami z hodowli Equus Negrus. Pamiętam dokładnie gdy szukałam dla siebie konia, od lat podobały mi się właśnie konie fryzyjskie, jednak moje pojecie o nich było nikłe. Znałam je jedynie z książek, zdjęć i opowiadań. Takiej osobie nie trudno zawrócić w głowie. Ze względu na niski poziom wiedzy, wiele osób narażonych jest na oszustów. Ja miałam jednak dużo szczęścia. Od razu trafiłam do 2 świetnych hodowli: hodowli w Czarnówce i hodowli Equus Negrus. Okazało się, że w Equus Negrus jest koń, który był mi przeznaczony. Nie zastanawiając się długo zarzuciłam mu na głowę białą chustę (mój ci on). Pamiętam jak dziś dzień, w którym odwiedziłam Equus Negrus po raz pierwszy, pogoda była po prostu okropna, mój przyjazd do ostatniej chwili wisiał na włosku, był to czas gdy nad Polska szalały żywioły! Czego efektem były połamane drzewa tarasujące drogę, zerwane linie wysokiego napięcia. Jednak nic nie mogło mnie powstrzymać- jechałam przecież do mojego konia! Nie mniej jednak droga była straszna! Pamiętam jakie przerażenie mnie ogarnęło gdy byłam niemalże u celu, mała miejscowość, zero oznak życia, wszędobylski chaos spowodowany zjawiskami atmosferycznymi, kyrie eleison!! Nagle mym oczom ukazały się pastwiska, humor mi się poprawił. Podjechałam pod dom, chwilę później wyłoniła się z jego wnętrza jakaś postać. Dobrze wiedziałam że to Ania - właścicielka hodowli która, nie zważając na okoliczności przyrody idzie mnie przywitać. Po chwili weszłyśmy do ogromnego domu, gdzie na korytarzu w rządku poukładane były siodła, gromada pięknych dużych psów dokładnie mnie zbadała nim pozwoliła mi na dobre się rozgościć. Jednak ja oczywiście chciałam już iść do stajni. Tak też się stało. Pomimo przerażającym wręcz warunków atmosferycznych, w stajni można było poczuć spokój. Koni było dużo, a ja szukałam tego jedynego, i znalazłam! Nie mogłam wyrazić swojego zachwytu! Bez zbędnych pytań po prostu weszłam do boksu Gucia i się z nim przywitałam, nawet nie wiem kiedy Ania poszła do domu, dając mi możliwość porozmawiania z Gustawem. Tkwiłam tam parę dobrych chwil, wszystko było tak jak miało być. Koń okazał się cudowny i bardzo rozgadany. Wróciłam do domu i pierwsze co chciałam zrobić, to zapłacić zaliczkę za konia. Jednak Ania stwierdziła, że nim to zrobię, powinna, poprzebywać z Guciem dłużej. I tak mój krótki pobyt w hodowli przekształcił się w 7 dniową wizytę. W tym czasie, dowiedziałam się naprawdę sporo na temat koni fryzyjskich. Przez te 7 dni moje życie wzbogaciło się o konia, bratnią duszę i sporo wiedzy. Od tamtego czasu jestem stałym gościem w hodowli Equus Negrus, czuję się tam jak w domu. Spędzam tam sporą część roku i pomagam w hodowli. Te wizyty są bezcenne, w przeciągu 2 lat, zdobyłam więcej wiedzy hodowlanej, niż ma nie jeden hodowca. Ze względu na wielkość hodowli Equus Negrus, w jednym roku było mi dane być przy 6 porodach, przy kolejnych inseminacjach i innych istotnych czynnościach, w których brałam udział! W tym roku również wybieram się do hodowli by uczestniczyć w jej rozwoju, patrzeć jak rodzi się nowe życie. Nie mogę doczekać się już tej wizyty! Wszystkie te wydarzenia zaowocowały moim wstąpieniem w szeregi hodowców, jestem członkiem Związku Hodowców Koni Fryzyjskich w Polsce. Obserwując ten światek, jestem bardzo zadowolona z przebiegu mojej "fryzyjskiej" kariery, trafiłam od razu w najlepsze ręce i nie marnowałam czasu, na pseudo-hodowców. Więcej o hodowli Equus Negrus możesz się dowiedzieć z jej oficjalnej strony, do której link znajdziesz tutaj oraz w zakładce linki. Korzystając z okazji chciałam serdecznie pozdrowić Anię Szczepańską - właścicielkę hodowli Equus Negrus, Monikę i Daniela Kozacz z hodowli fryzów w Czarnówce, oraz Wawrzynka właściciela 2 fryzyjskich piękności, Agnieszkę świeżo upieczoną "mamusię" ślicznej fryziej dziewczynki i wszystkich prawdziwych hodowców i miłośników rasy fryzyjskiej.
29.03.2009
Nudle 
Efektem nudy mogą być czasem całkiem ciekawe odkrycia! Jakiś czas temu w me ręce wpadły "Nudle", jest to serial animowany: chwalebne dziecię Studia Filmowego Epilog. Po obejrzeniu wszystkich odcinków poczułam, że muszę skontaktować się z "Ojcem" tego cudownego widowiska. Ku mojej uciesze i ogromnej radości okazało się, że gra była warta świeczki - udało mi się skontaktować z Darkiem Nojmanem (jeden z twórców Nudli) i choć moim początkowym zamierzeniem było jedynie dowiedzieć się czegoś więcej o "Nudlach" oraz wyprosić inna zacna produkcje ("Studia upadku"), okazało się, że Darek to wspaniały człowiek, z którym idzie porozmawiać na miliard innych tematów.
Co tak bardzo mnie zauroczyło w "Nudlach"? Klimat, klimat i jeszcze raz klimat! Jest to produkcja Ślaska, częściowo po Śląsku (umiarkowanie), akcja toczy się na jednym z zabrzańskich osiedli na początku lat 90tych. Przypomniały mi się beztroskie lata młodości - aż się łza zakręciła w oku! Każdy kto miał przyjemnośc przeżywac swoją młodośc pod koniec XX wieku, na pewno zauważy w "Nudlach" epizody ze swojego życia! Niektórzy odbiorcy porównują "Nudli" do "Wlatców móch", jak dla mnie, nie można porównywać tych dwóch produkcji... Różnica między "Wlatcami Móch", a "Nudlami" polega na tym, że "Nudle" budzą wspomnienia i są bliższe rzeczywistości jaka otaczała dzieciaki w latach 90... to był niepowtarzalny klimat, nie było tak powszechnych komputerów i innych elektronicznych cudów, biegało się po krzakach, budowach, piwnicach a nudę zabijało się mega-zwariowanymi pomysłami. Czasem, aż strach było wracać do domu! Jak tak patrzę na dzisiejsza rzeczywistość to żal mi dzisiejszych dzieciaków. Niby mają wszystko, ale tak naprawdę nie mają nic! Wszelkie komputery i inne wynalazki zabijają kreatywność, bo zamiast iść poganiać po podwórku, obcować z ludźmi, dzieci siedzą przed komputerami i tak załatwiają kwestie nudy! Moje pokolenie i starsze miało lepiej! Proszę nie myśleć, że jestem technologicznym ignorantem! Po prostu uważam, że dzieciom należy się od życia więcej niż nowy komputer i ortopedyczne krzesełko, żeby się czasem nie pokrzywiły... Nie za sprawą "Nudli" (choć za ich sprawą intensywniej) zaczęłam zastanawiać się nad dzieciństwem mojego Oskarka... Nie dopuszczę do tego by przesiedział swoje najlepsze młodzieńcze lata na dupie przed komputerem, powoli zmieniając się w "galaretkę", bez charakteru, kondycji i tej iskry w oku gdy wpada się na "genialny pomysł". Oskarek będzie jak Nudel! Zapraszam wszystkich na retrospektywną podróż w czasie, w świetnym stylu! Link do "Nudli" Studia Filmowego Epilog tutaj i w linkach.

27.03.2009








